„— Rozebrał się i położył! — mówi stara służąca.
Panna dEspard też wydaje się zdumioną — O, musiał się bardzo zmęczyć!
Daniel poczyna się śmiać, lecz gospodyni mruczy trochę — Ani prześcieradła ani co na świecie!
— To nic, — mówi panna dEspard, — pozwólcie mu tylko leżeć, musiał być śmiertelnie znużony.
Gospodyni odchodzi.
— Tak, ale mógłby przecie położyć się w nowej izbie i dostać prześcieradło, — mówi i Daniel — Mam tu prześcieradła w zagrodzie, — dodaje. Nie jest zmieszany i nie martwi się tem, co zaszło, daje do poznaki, że posiada więcej, niż jedno prześcieradło. O, z Daniela nie biedak, czuje się zadowolony. To, co znał z dawnych czasów — to jego własna zbankrutowana zagroda ojcowa, to, co wie teraz, to własne jego mienie, a tego ma nieskończenie dosyć. Tam, w parafji, bywają większe zagrody, o, wielkie folwarki, ale na nich ciążą długi; hala Daniela, jego las i góra, są bez długów! Gawędzi śmiele i pracuje dalej, panna bawi go swemi pytaniami.
Czy też nie ma czasem dziewczyny we wsi
Haha. O, tak, to się może przytrafić.
Tak, bo chyba, że przeznaczał nową izbę na cel jakiś
Przy tem pytaniu Daniel nabiera respektu dla rozumu damy i uważa, iż równie dobrze może jej powiedzieć, jak się cała rzecz miała. 0, nie, dziewczyny nie ma, ale zwolna wyznaje, że owszem, izbę postawił w pewnym celu, bo miał ongi dziewczynę, Helenę, córkę na zagrodzie, tylko że nic z tego nie wyszło. Już teraz wszystko jedno! Daniel, cały w ponsach, pracuje ciężko i zajadle, naturalnie, że jest rozgniewany. Ale i w tej chwili nawet nie może się powściągnąć, by nie zaparadować swym współzawodnikiem; był to pomocnik sołtysa, sam zostanie kiedyś sołtysem i uczyni z Heleny wielką panią. A więc z lepszych to ona pochodziła. Bo w przeciwnym razie nigdyby on — Daniel — się“(16)
<<<< ist Anny Jagiellonki do Rady
|
centrale telefoniczne |miedź |przynęty