„— Strach.
— Strach Nie wiedziałam...
— Nie trzeba, Mary!
Nieposłuszny zamek zgrzytnął i ciężkie drzwi otwarły się. Nie zapalając świateł, po omacku dotarliśmy do następnych drzwi. Latarką kieszonkową oświetliłem zamek. Mary drżała. Ręce odmawiały jej posłuszeństwa.
—Strach — powtórzyła. — Ja nic nie wiedziałam... I oto znaleźliśmy się w drugim gabinecie. Z trudem
można było rozróżnić ciemne zarysy wielkiej szafy. W słabym świetle latarki polerowane jej drzwiczki lekko połyskiwały. Niepokój Mary dosięgną! szczytu. Mnie samego ogarnął strach, że gdy dziewczyna straci kompletnie równowagę, znajdę się w okropnej sytuacji nie zdołam ani zrealizować mojego planu, ani też zatrzeć śladów przedsięwzięcia... Znaleźliśmy się w windzie i szczelnie zamknąwszy zewnętrzne drzwi, zapaliliśmy światło. Mary siadła naprzeciw mnie. Bezwładnie opadła z półprzymkniętymi oczami na oparcie siedzenia. Jej cienkie palce szybko, machinalnie przebierały fałdy kitla.
— Ach, Sam, nie mogę! — wyszeptała. — Trzeba nacisnąć tamten guziczek.
—Mary, proszę się uspokoić, nie trzeba... Starałem się doprowadzić ją do normalnego stanu,
skierować jej myśli na zwykłe, logiczne tory.
— Wszystko to jest potrzebne, prawidłowe — powtarzałem znane jej słowa.“(10)


Typy |Białko |Okna