kominy |Projekty domów |alk
wydarzenia4us.net

„— Zapytałem pańską matkę, kto ją do mnie skierował, czy ów częstochowski internista Zawahała się, a potem odpowiedziała, że nie, że po prostu słyszała o mnie. To mnie oczywiście dało coś do myślenia. Kchm. Dla nas, psychiatrów, samowolne zgłoszenie się pacjenta już też coś mówi. Zaczęła się uskarżać na razie tylko na bezsenność, bo jak się okazało, ostatnich pięć tygodni nie zmrużyła powiek, chyba, że na kilka minut. Czułem jednak, że coś przede mną ukrywa. Wówczas przerwałem jej i zapytałem wręcz czy słyszy głosy Odpowiedziała bez zająknięcia, że nie. Zapytałem — dlaczego zaniedbała swą bezsenność i zwlekała z przyjściem tak długo Tu się zawahała, i znów uczułem, że coś ukrywa. Więc zbadałem ją. W końcu wyraziłem opinię, że stan jej wymaga sanatoryjnego leczenia, i doradziłem Karolin, pod Warszawą. I tutaj... I tutaj pańska matka zawołała
„Broń Boże! o n i tylko tego chcą, będą potem mówili, że jestem wariatką!"
„Kto, oni" spytałem. Już mniej więcej byłem w domu, jeżeli można tak powiedzieć. Dodała jednak coś bagatelizującego, coś nawet normalnego — o mogących powstać plotkach towarzyskich. Ale słówko „oni", proszę pana, ci tak zwani „oni" — to bardzo dla nas, psychiatrów wiele mówiące słówko. Wyjaśniłem jej, że Karolin to bynajmniej nie zakład dla umysłowo chorych, a raczej tylko dla nerwicowców. Że jadą tam nawet dla zwykłego sobie odpoczynku. Odpowiedziała, że się nad tym jeszcze zastanowi i da mi znać za jakieś trzy dni. Zapisałem jej tymczasem — właśnie na trzy dni — małą dawkę chloralhydratu w kroplach. To bardzo mocny lek, więc oczywiście podziałał. Po upływie tego terminu mat“(5)


koniecpol |botox kraków |żarówki samochodowe