„chał Korsykanin. Nikt nie analizował położenia. Halucynacja, która od piętnastu lat zaćmiewała prawdę, teraz gasła ze swędem w błotnistych glinach nadrzecznych.
Nie, nie skończę tego tekstu, nie wydobędę się z tej klatki... Wprowadzając go do niej na samym początku, popełniłem błąd sam się w niej zamknąłem. Punkt karny za pośpiech.
W pierwszych szkicach początek miał być inny Warszawa, jego przyjazd z Wiednia — nocna narada Familii u Prymasa — jego rozpacz na widok małej, zaśmieconej stolicy (stado krów zagrodziło drogę królewskiej karecie, gdy jechał ze Stryjem na Zamek) — wrzask oklaskującej go szlachty na sejmie, gdy stał obok tronu wbity w mundur generałmajora gwardii narodowej — pierwsza przegrana kampania na Wschodzie. Wagon miał się pojawić dopiero na końcu, w scenach bitwy, kiedy zbiegłego dyrektora menażerii wzięto za szpiega i doprowadzono do sztabu. W „klatce" miała się odbyć rozmowa ekscentryka z księciem, na wpół pijacka, na wpół filozoficzna o obyczajach zwierząt i ludzi, o głodzie i nasyceniu, o prawach klatki. Rozmowa przerywana meldunkami kurierów i adiutantów — w szumie jesiennej ulewy, przy blasku dopalającego się ogarka — propozycjami od Cara i rozkazami Cesarza. Sujet mixte, poddany trzech państw zaborczych i oficer pięciu walczących ze sobą armii, który wkrótce, o świcie, miał rozstrzygnąć swoją tożsamość, chciał jeszcze usłyszeć odpowiedź na kilka pytań, jakich dotychczas nie zdążył sobie postawić. Dotychczas nie miał na to czasu. Był atutową kartą rozgrywaną przez potężnych partnerów; ze swym tytułem i nazwiskiem, w czaku i z szarfą pasował do każdej talii. Kiedy siedem lat temu na rogatkach wolskich witał pierwsze oddziały Francuzów, Murat zdziwił się na widok pięknego cywila z piersią pokrytą gwiazdami. — Skąd pan ma tyle orderów — Cywil uprzejmie wyjaśnił — To są pruskie, to austriackie, a tutaj rosyjskie. — Szwagier Cesarza oniemiał ze zdumienia. — Ekscelencjo — uśmiechnął się cywil — pan nie zna historii Polaków.“(9)
Basen |Długi ogon |Randki internetowe