„Czombe spostrzegłszy, że rząd w Leopoldville, z którym nie może się dogadać, jest w coraz trudniejszym położeniu, zmienił taktykę. Korzystając z finansowego wsparcia Union Miniere oraz z zasobów banku katangijskiego, które przed zlikwidowaniem secesji Katangi zdążył zdeponować w bankach szwajcarskich, zaczął na początku 1964 r. werbować białych najemników. Jego agenci rozrzuceni w Afryce Południowej i w zachodniej Europie „kupowali" ludzi, kierując ich do Rodezji i do Republiki Południowej Afryki. Zaniepokojony tymi poczynaniami rząd w Leopoldville, chcąc odwieść Czombego od niedwuznacznych zamiarów, zaprosił go do powrotu. 26 czerwca 1964 r. Czombe pojawił się w Leopoldville, a następnego dnia ostatnie oddziały „błękitnych hełmów" opuściły Kongo. Niespełna trzy tygodnie później Adoulę zmuszono do ustąpienia i premierem rządu centralnego został Czombe.
Zmiany te jednak nie wpłynęły na uśmierzenie wewnętrznych niepokojów. W prowincjach wschodnich nadal trwało powstanie ludowe. Wtedy Czombe zaczął sprowadzać do Konga zwerbowanych najemników. Różnego rodzaju zbirów i morderców. I wtedy to właśnie wchodzi do „akcji" — przyjeżdża mianowicie z Afryki Południowej do Konga — Siegfried Muller. W obozie w Kaminie znalazło się ok. pół tysiąca takich jak on białych najemników, „mercenaires", „les affreux". Podzieleni na komanda, wysłani zostali przeciwko powstańcom. Uzbrojeni w najnowocześniejszą broń, bez pardonu występowali przeciwko „rebeliantom", dysponującym jedynie łukami i strzałami. Pół tysiąca najemników w ciągu kilku miesięcy „wykończyło" — jak to nazywa Muller — powstańców na obszarze czterokrotnie większym od Francji.“(14)


catering warszawa |sklepy internetowe |ogłoszenia praca Wałbrzych